Warning: file_get_contents(http://hydra17.nazwa.pl/linker/paczki/na-swiecic.sanok.pl.txt): failed to open stream: HTTP request failed! HTTP/1.1 404 Not Found in /home/server154327/ftp/paka.php on line 5
a zamknąć

nie chce, bo ubzdurał sobie, że chce księcia z bajki, którym Karol niestety nigdy nie

198
- Nie wiem.
glocka do strzału. Jedna strona, druga. Obrót w tył, do przodu. Ani żywego ducha.
za brutalne zamordowanie byłej żony. W tej sytuacji Rainie musiała
temat Danny’ego O’Grady, a nie tego, co sam robił w dniu morderstwa.
- Czy panowie zdają sobie sprawę z tego, że ktoś udaje agenta Quincy'ego?
Wyglądał na spiętego, potem na zszokowanego, wreszcie na wdzięcznego.
dawnego życia.
jesienne szarugi, zimowe mrozy, lawiny błota na górskich szlakach i wiosenne powodzie
Rainie aż przewróciła oczami. To był chytry numer, ale mimo wszystko
- Jutro rano złożę moim przełożonym raport na temat tego incydentu.
zastanawiała się, czy to ważne. Wzdrygnęła się na myśl, co zastanie w klasach.
195
- Ale nie tak. Nie tak strasznie.

- A więc pan wszystko wiedział! I pozwoli mu pan tam pójść?

A potem zaskoczył ją, mówiąc cicho:
znaleźć żadnych bliskich przyjaciół, powierników, którzy potrafiliby powiedzieć coś więcej o
chwilę. W tym czasie młody wartownik przyjrzał się naklejce identyfikacyjnej

garderoby i rozpłakali się znowu. Rzucali chłodne spojrzenia w stronę Shepa, dając mu do

- Teraz lepiej?
Gdy Kurkow zginie, nikt już nie będzie cię prześladował. Kozakom będzie zależeć jedynie na
pierwszy raz, wolałam ciebie. Przykro mi, że cię oszukałam, ale widzisz, on zabrał mi

– Jakie sprawiał wrażenie?

Pragnął przełamywać jej opory. Czuł się, jakby uwodził dziewicę, tyle że bez poczucia winy.
Nie zdążył nawet zamknąć oczu, więc wyraźnie widział, jak na piersi Blaque'a rośnie plama krwi. Nim minęła sekunda, jego bezwładne ciało opadło na Bellę. Dopiero wtedy zaczęła drżeć. Nie pomogły lata treningów. Przygwożdżona do podłogi przez sztywniejące zwłoki, dygotała tak mocno, że dzwoniły jej zęby. Była gotowa na śmierć, ale nie na widok kuli przechodzącej tuż obok skroni Edwarda. Dreszcze nie ustały nawet wtedy, gdy pomógł jej się oswobodzić i mocno ją przytulił.
- Dzięki Bogu. Obydwaj dzielnie mnie bronili, ale nie mieli szans.